O mnie

Mam na imię Kasia 😀

Ale najczęściej znajomi zwracają się do mnie Katrina, Kat (alternatywnie Cat 🙂 ) lub, ponieważ pomieszkuję w Anglii, Catherine. Pochodzę z Dąbrowy Górniczej.

Wychowywałam się w świetnych latach ’90 – za czasów Kaczora Donalda, przesiadywania na trzepaku z przyjaciółmi lub zabaw na podwórku, kafejek internetowych, Backstreet Boys, no i oczywiście kaset VHS.

To właśnie te ostatnie sprawiły, że pośród tych wszystkich znoszonych do domu filmów, natrafiłam na ten jeden, który poruszył moją wyobraźnię…

Dorastałam, marząc o przygodach jakie miał Indiana oraz o dalekich krajach i odkryciach, które zapiszą moje imię na kartach historii. Jednak fikcja to jedno, a życie to drugie. W międzyczasie dorosłam, skończyłam studia licencjackie, poszłam do pracy i… Wiodłam normalne życie (mniej więcej) jak większość z nas.

Niemniej jednak, próbowałam wielu rzeczy: skoczyłam ze spadochronem, jeździłam na motocyklu, jeździłam konno, pisałam, rysowałam, fotografowałam oraz gdzieś pomiędzy, postanowiłam wybrać się w swoją pierwszą samotną wycieczkę 😀 Niezbyt daleko, ale w miejsce o którym zawsze marzyłam…

Do Wenecji… (Od tamtej pory odwiedzam ją kiedy tylko mogę. To moje ukochane miasto.)

Potem, chciałam coraz więcej i więcej. Nie miałam jednak nikogo obok siebie, kto byłby skłonny wydawać swoje pieniążki na podróże – robiłam to więc w pojedynkę. Jeździłam na wycieczki objazdowe, lub też sama sobie organizowałam wyjazdy. Nic wyszukanego, nic wartego większej uwagi – nie zjeździłam połowy Azji autostopem, nie przejechałam Europy z namiotem. Jedna z z moich ulubionych podróży to ta do Szwajcarii:

Ale dorosłe życie pukało już do moich drzwi i trzeba było podjąć pewne decyzje… Zaraz po studiach poszłam do pracy – firmy produkującej części samochodowe. Chciałam zarobić na wakacje, a zostałam tam… 6 lat 🙂 W międzyczasie rozpoczęłam także studia magisterskie na kierunku dziennikarstwo, bo moja pasja pisania stale się pojawiała, więc postanowiłam ją rozwijać w ten czy inny sposób.

Pewnego dnia, kiedy opowiadałam koledze o moich podróżniczych planach i nie tylko, stwierdził on z przekonaniem: „I po co Ci to wszystko, jak za 40 lat i tak będziesz tu pracować i nic z tego nie wyniknie.”

Wtedy zdałam sobie sprawę, że praca która miała być tymczasowa, stała się moim ciężarem. Mało tego, rozgoryczała mnie ona tak bardzo, że gdybym została tam dłużej, skończyłoby się to permanentnym przygnębieniem… Że kiedyś chciałam zdobywać i zwiedzać świat, a skończyłam w kolejce, odbijając kartę magnetyczną, zaznaczając czas swego wyjścia/wejścia do pracy… Następnego dnia na przerwie, poszłam do szefa i powiedziałam mu, że odchodzę z pracy.

I tak właśnie zrobiłam.

Czy to przemyślałam? Nie do końca 😀 W zasadzie nie wiedziałam, co chciałam robić. Szukałam interesującej pracy, lecz nic szczególnego nie znalazłam, a dorabiałam dzięki talentowi fotograficznemu i graficznemu (korzystając także z oszczędności). Któregoś dnia pomyślałam, że skoro mam jakieś doświadczenie przy pracy z końmi i chciałabym nauczyć się o nich jeszcze więcej, to czemu nie spróbować podążyć w tym kierunku?

Znalazłam pracę w Anglii. Początkowo tylko na dwa miesiące – chciałam podszkolić język i zobaczyć jak sobie dam radę w obcym kraju, do którego pojechałam sama i poniekąd „w ciemno”. Pracy nie załatwił mi znajomy, lecz zwyczajnie odpowiedziałam na ogłoszenie zamieszczone w internecie 😀

Minęły dwa miesiące u jednego pracodawcy, przeniosłam się do kolejnego… Ale gdy tylko uzbierałam pieniądze na wyjazd do Maroka, zwolniłam się stamtąd, bo nie byłam zadowolona…

Przed moim wyjazdem na wyspę Pohnpei odeszłam z mojej poprzedniej pracy, gdzie miałam możliwość przebywania nawet z… reniferami 🙂 Spędziłam tam dość sporo czasu, bo około 3 lata.

8

Teraz zazwyczaj, by zdobyć środki na podróże, zatrudniam się do pracy przy koniach, co pozwala mi na oszczędzanie i planowanie kolejnych wojaży.

Prawda jest jednak taka, że mogę zakasać rękawy i iść do jakiejkolwiek pracy, jeżeli pozwoli mi to pozyskać pieniążki na moje cele – nawet jeśli chodzi o zamiatanie ulic 😉

Maroko

Szwajcaria

Finlandia

Rumunia

Nie jestem podróżnikiem – nie przemierzyłam samotnie pół czy nawet całego świata. Nie jestem turystką – nie siedzę w hotelach all inclusive mocząc nogi w basenie. Ale bywam i jednym i drugim. Po prostu, jadę tam gdzie chcę w sposób jaki chcę. I jestem taka jak większość z was, która odwiedziła tego bloga 🙂

Jestem Marzycielem i wiem, że wytrwałość zamienia marzenia w plany. Tutaj możecie zobaczyć początek jednego z nich 🙂

Cóż więcej mogę o sobie napisać, jeśli jeszcze nie zanudził was ten obszerny opis… 😀

Kocham książki – Anne Rice i jej Lestat De Lioncourt, który swego czasu był moim ogromnym idolem ❤ oraz J.R.R. Tolkien ze swoim „Władcą Pierścieni” zajmują szczególne miejsce w moim sercu 🙂

Tak samo jak Aleksander Wielki, który fascynuje mnie od lat i jest moją ulubiona postacią historyczną.

Kocham filmy, dobre sztuki teatralne – nadal poluję na Toma Hiddlestona, by go zobaczyć na deskach teatru 🙂 Nie pogardzę też Benedictem Cumberbatchem, który złamał mi serce jako Sherlock 😛 Prowadzę również bloga muzycznego.

472