O wyprawie

Czy wiecie, gdzie znajduje się wyspa Ponape?

Senyavin_island_(FSM)

Czy ktoś z was zna historię Jana Kubarego?

800px-Jan_Kubary002

Obecnie, trudno szukać na świecie białych plam na mapie. Ciężko znaleźć kierunek podróży w której bylibyśmy pionierami, odkrylibyśmy coś nowego. Świat wydaje się być zdobyty, poznany, zwiedzony.

Ale są jeszcze miejsca do których dotarło niewielu lub wcale. Są także miejsca, które pomimo tego, że są znane, są mało popularne a kryją w sobie tajemnice, które warto poznać.

Takim miejscem jest wyspa Ponape i historia polskiego (choć tu można się spierać) badacza Oceanii – Jana Kubarego.

Kids_in_Passage_Through_Basalt_Wall,_Nan_Madol,_Pohnpei


Parę lat temu, czytałam pewną książkę podróżniczą, której bohaterowie dotarli na wyspy Marshalla i zatrzymali się tam na jakiś czas. Od razu zaczęłam szukać tych wysp na ogromnej mapie, która wisiała w moim pokoju na jednej ze ścian. Nigdy jakoś mnie nie interesowały wyspy Oceanii, bardziej koncentrowałam się na krajach kontynentalnych. Moja wyobraźnia jednak zaczęła podsuwać mi obrazy mnie samej wędrującej po ich piaszczystych brzegach. Pomyślałam, że kiedyś muszę tam pojechać i zobaczyć na własne oczy, jak wyglądają prawdziwe, tropikalne wyspy.

Zaczęłam więc zbierać informacje na ich temat. Ścieżki internetu zawiodły mnie na bloga podróżnika, któremu nigdy nie dorównam w ilości zwiedzonych krajów – pana Wojciecha Dąbrowskiego. Poza wyspami Marshalla znalazłam tam wpisy o jego odwiedzinach na wyspie Palau oraz Ponape, gdzie pan Wojciech napisał, iż znana jest ona z działalności polskiego badacza, właśnie Jana Kubarego.

13263926_870285143083619_8587391707348670576_n

Zaczęłam się zastanawiać kim był ten człowiek i jakie ścieżki losu zawiodły go w tamte rejony. Niestety literatura na ten temat jest bardzo ograniczona a historia, która wyłaniała mi się z poskładanych skrawków tekstów z internetu, sprawiła, że im więcej się dowiadywałam, tym bardziej byłam zaskoczona jego historią oraz coraz bardziej nią zaintrygowana. Postanowiłam zmienić cel podróży i pojechać na koniec świata, śladami Jana Kubarego.

caribbean-2817315_640

Ale same postanowienia czasem nie wystarczą 🙂 Oczywiście od marzeń do realizacji planów zazwyczaj są pewne przeszkody. Najczęściej okazują się nimi pieniądze i nie oszukujmy się, sam bilet lotniczy kosztował krocie, a żeby się tam dostać musiałabym korzystać z 3-4 linii lotniczych… Cóż więc miałam zrobić? Poddać się…?

Próbować!

W 2014 roku, pełna optymizmu, wzięłam udział w pewnym memoriale, który z założenia miał być dla początkujących podróżników. Wygrana oznaczała sfinansowanie wyprawy. Niestety w praktyce okazało się, że udział biorą tam także ludzie o dość bogatym zapleczu podróżniczym, z blogami i wieloma fanami. Pomimo zaangażowania moich znajomych oraz lokalnych mediów, nie miałam szans w głosowaniu.

Moja wyprawa została jednak zauważona jako ta, która była bardzo interesująca a nie wygrała (pisał o tym dziennikarz Onetu). Dostałam także propozycję sponsoringu podczas trwania memoriału, jednak później pan który się oferował wycofał się z tego.

Zostałam więc z niczym. Miałam kosztorys, plan podróży i nic więcej.

desktop-1753659_640

Pomysł odłożyłam na półkę, gdyż zaczęły się moje prywatne zawirowania z pracą i przyszłym życiem (jeśli czytaliście zakładkę „O mnie” to wiecie jak to wyglądało 🙂 )

Po dwóch latach, kiedy wszystko w miarę się ustabilizowało mogłam podjąć przerwany wątek planowania tamtej podróży. Tym razem jednak postanowiłam nie liczyć na nikogo innego jak tylko na samą siebie. Zakasałam rękawy i zwyczajnie wzięłam się do roboty 😀

Przez dwa lata uzbierałam odpowiednią kwotę (dodać muszę, że nie robiłam tego oszczędzając każdy przysłowiowy grosz. Korzystałam bowiem z tego, że mieszkam w UK i co jakiś czas wybierałam się do Londynu, a także powróciłam kolejny już raz do Wenecji, za którą się stęskniłam. Wybrałam się także do Helsinek.)

Ten okres oszczędzania nie był taki łatwy i przyjemny 🙂 Kiedy uzbierałam już pewną kwotę, okazało się, że ceny się zmieniły i musiałam dozbierać więcej. Początkowo także, miałam odwiedzić wyspę Palau a potem Ponape. Zrezygnowałam z tego pomysłu, gdyż Ponape jest zdecydowanie ważniejszą wyspą i nie chciałam tracić pieniążków na Palau. Ostatnio nawet o mały włos nie doszłoby do wyprawy wcale, ponieważ z pewnych powodów zdecydowałam się pojechać do Nowego Jorku…

Ostatecznie stwierdziłam jednak, że jeśli nie teraz to kiedy…? 🙂 W myśl – kto nie ryzykuje ten nie pije szampana.

backpack-1839705_640

Ostatnie dwa lata były także przygotowaniem teoretycznym. Wyszperałam dostępną literaturę o Janie Kubarym, wyspie Ponape i przejrzałam setki stron internetowych a także mnóstwo filmików na YouTube.

Pewnego razu dopadło mnie zwątpienie i strach, że sobie nie poradzę i nawet tam nie dotrę, ale wiecie jak to się mówi:

Jeśli Twoje marzenie Cię nie przeraża, to znaczy że nie jest wystarczająco duże 🙂


dd8853437f58ab83a5d74256dcdcc6d9

Jan Stanisław Kubary – ur. 13 listopada 1846 roku w Warszawie. Jego matka była Niemką, ojciec zaś Węgrem. Ojciec zmarł, kiedy Jan miał 6 lat a matka powtórnie wyszła za mąż, tym razem za Polaka – Tomasza Marcinkiewicza.

Jego losy w Polsce były zawiłe i niejednokrotnie działał jako agent dla władz carskich, po czym z różnych powodów „się nawracał”. Ostatecznie uciekł do Berlina do krewnych matki. To właśnie na niemieckiej ziemi rozwinęła się jego kariera. Poznał tam właściciela domu handlowego „Jan Cezar Godeffroy i Syn”, który docenił zdolności językowe Kubarego i dzięki temu zatrudnił go jako zbieracza okazów na Oceanie Spokojnym.

Kubary znalazł się między innymi na takich wyspach jak Samoa, Karoliny, Filipiny, Palau oraz oczywiście Ponape. To właśnie na tej wyspie żył wraz z żoną i córką (miał jeszcze syna, który niestety zmarł bardzo młodo). Prowadził tam także badania, w tym również w starożytnym i tajemniczym mieście kamiennym – Nan Madol.

Kres życia Kubarego był dość smutny – po powstaniu krajowców na wyspie, za czasów panowania na niej Hiszpanów, jego plantacja została zniszczona. Nie mogąc znaleźć pracy, ani utrzymywać się dłużej ze swoich własnych zbiorów, żyje w skrajnej nędzy.

9 października 1986 roku opuścił dom i błądził kilka godzin po okolicy. Kiedy go znaleziono, siedział martwy pod drzewem (być może na grobie syna). Na temat jego śmierci są trzy hipotezy: samobójstwo, zawał serca, morderstwo.

Jego przyjaciele, dwa lata po śmierci zainicjowali budowę pomnika, który miał stanąć pod drzewem przy grobie syna, gdzie sam Kubary miał także być pochowany. Kiedy kilkanaście lat po śmierci otwarto trumnę, by przenieść zwłoki w inne miejsce, była ona pusta. Później wyszło na jaw, że pięciu oddanych mu przyjaciół, przeniosło ciało w inną część wyspy. Do dnia dzisiejszego nie odnaleziono jego grobu.

hqdefault

Ponape – znana wcześniej jako wyspa Ascension, dzisiaj także jako Wenecja Pacyfiku. Odkryta prawdopodobnie w 1595r. przez Pedro Fernandeza de Quiros. Ponownie odkryta w 1828r. przez rosyjskiego podróżnika Fjodora Litkiego. W chwili przybycia na nią Jana Kubarego Ponapejczycy byli już ucywilizowani, choć kilkadziesiąt lat wcześniej uchodzili za dzikich, a nawet za ludożerców.

Nazwa wyspy składa się z dwóch słów: „pohn” i „pehi” co oznacza mniej więcej „pod kamiennym ołtarzem”.

Najciekawszym miejscem na wyspie jest kamiennie miasto Nan Madol. Nikt dokładnie nie wie jak i dlaczego zostało zbudowane. Kubary prowadził tam swoje badania i wiele znalezionych eksponatów chciał wysłać statkiem do muzeum Godeffroy’a. Niestety rozpętał się sztorm i wszystkie eksponaty zatonęły.  Oczywiście mieszkańcy wyspy wiązali to z klątwą Nan Madol, która miała dosięgać każdego, kto ośmielił się zakłócić spokój tego miejsca.